Dlaczego korepetycje nie leczą?

Połowa wakacji za nami i już wracają lęki przed szkołą

7/30/20262 min read

„Nie potrzebuję korepetycji…” – historia o tym, że nie wszystkie szkolne trudności zaczynają się od nauki

Mamo, boli mnie brzuch. Mogę dziś nie iść do szkoły?

To trzeci raz w tym tygodniu.

Mama patrzy na syna. Nie ma gorączki. Wyniki badań są dobre. Lekarz mówi, że wszystko jest w porządku.

W szkole nauczyciele powtarzają coś zupełnie innego:

– „Jest inteligentny, ale się nie stara.”


– „Nie kończy zadań.”


– „Rozprasza się.”


– „Gdyby więcej pracował, miałby świetne wyniki.”

Rodzice zaczynają działać.

Najpierw korepetycje z matematyki.

Potem z języka angielskiego.

W końcu kolejne zajęcia, plan nauki, motywacyjne rozmowy, nagrody, ograniczenie telefonu.

A mimo to dziecko gaśnie coraz bardziej.

Płacze wieczorami.

Coraz częściej mówi, że jest głupie.

Nie chce spotykać się z kolegami.

Oceny wcale się nie poprawiają.

Dopiero podczas konsultacji psychologicznej okazuje się, że problem nigdy nie dotyczył matematyki.

Chłopiec od miesięcy żył w ogromnym lęku. Każda kartkówka była dla niego zagrożeniem, każda gorsza ocena – dowodem, że zawiódł wszystkich.

To nie brak wiedzy odbierał mu możliwość uczenia się.

To strach.

Trudności szkolne są często tylko wierzchołkiem góry lodowej

Jako psycholog często spotykam rodziców, którzy przychodzą z bardzo konkretnym problemem:

„Dziecko źle się uczy.”

Po kilku spotkaniach okazuje się jednak, że szkoła jest jedynie miejscem, w którym ujawniły się trudności obecne już od dawna.

Za słabymi ocenami mogą kryć się:

  • przewlekły stres,

  • zaburzenia lękowe,

  • depresja,

  • ADHD,

  • spektrum autyzmu,

  • niska samoocena,

  • perfekcjonizm,

  • trudna sytuacja rodzinna,

  • odrzucenie przez rówieśników,

  • doświadczenie przemocy.

Ocena w dzienniku bywa jedynie ostatnim ogniwem całego łańcucha.

Mózg nie uczy się dobrze, kiedy walczy o przetrwanie

Kiedy dziecko żyje w ciągłym napięciu, jego mózg nie koncentruje się na ułamkach czy zasadach ortografii.

Koncentruje się na tym, jak poradzić sobie ze stresem.

To dlatego niektóre dzieci siedzą nad książkami godzinami, a po chwili nie pamiętają, czego się nauczyły.

Nie dlatego, że są leniwe.

Nie dlatego, że są mniej zdolne.

Dlatego, że ich zasoby psychiczne są już wyczerpane.

Korepetycje nie są błędem

Chciałabym to bardzo mocno podkreślić.

Korepetycje są wartościową formą wsparcia.

Jeżeli dziecko ma zaległości programowe, dodatkowe zajęcia często okazują się świetnym rozwiązaniem.

Problem pojawia się wtedy, gdy próbujemy nimi leczyć coś, co nie jest problemem edukacyjnym.

To trochę tak, jakby próbować naprawić migającą kontrolkę w samochodzie poprzez zaklejenie jej taśmą.

Kontrolka zniknie.

Przyczyna pozostanie.

Czasem dziecko nie potrzebuje więcej nauki

Czasem potrzebuje, żeby ktoś zapytał:

„Widzę, że jest ci trudno. Co się dzieje?”

To pytanie potrafi otworzyć drzwi do rozmowy, której od miesięcy nikt nie prowadził.

Diagnoza nie jest etykietą

Rodzice często obawiają się, że diagnoza „naznaczy” dziecko.

Ja patrzę na nią inaczej.

Diagnoza jest próbą zrozumienia.

Pozwala odpowiedzieć na pytanie, dlaczego dziecku jest trudno i czego naprawdę potrzebuje.

Bo trudno pomagać skutecznie, jeśli nie znamy przyczyny problemu.

Najważniejsze pytanie

Jeżeli Twoje dziecko od dłuższego czasu ma trudności w nauce, zanim zapiszesz je na kolejne zajęcia dodatkowe, zatrzymaj się na chwilę.

Zadaj sobie jedno pytanie.

Czy ono naprawdę nie umie... czy może po prostu jest mu dziś zbyt trudno, żeby pokazać, ile potrafi?

To pytanie zmienia perspektywę.

A czasem zmienia również życie całej rodziny.

Adres

ul. Skłodowskiej
35-036 Rzeszów

Kontakt

+48 883 772 889
fomar@interia.pl