Niewiarygodna?
Marcelina Sobiborowi
7/5/20262 min read
„Czy ktoś mi w końcu uwierzy?”
Dzisiaj na naszym kocim parapecie było wyjątkowo cicho.
Nawet ten najbardziej rozmowny z nas długo patrzył przez okno, aż w końcu zapytał:
– Dlaczego ludziom tak trudno uwierzyć osobom, które doświadczyły przemocy?
To pytanie wraca w gabinecie częściej, niż mogłoby się wydawać.
Nasza Pani, oprócz pracy terapeutycznej, czasami przygotowuje również opinie psychologiczne dla sądu. Spotyka tam dorosłych, którzy przez lata doświadczali przemocy, ale także dzieci, które były jej świadkami lub same zostały skrzywdzone.
I bardzo często słyszy później komentarze:
"Skoro było tak źle, to dlaczego wróciła?"
"Dlaczego wcześniej nic nie powiedział?"
"Dlaczego zmienia swoją wersję wydarzeń?"
"To się przecież nie klei."
Z perspektywy osoby, która nigdy nie żyła w ciągłym lęku, takie pytania mogą wydawać się naturalne.
Problem w tym, że trauma nie działa zgodnie z naszymi wyobrażeniami o tym, jak "powinna" zachowywać się osoba skrzywdzona.
Mózg nie myśli wtedy o opowiadaniu historii. Myśli o przetrwaniu.
Kiedy człowiek przez długi czas żyje w zagrożeniu, jego układ nerwowy skupia się na tym, żeby przetrwać.
Dlatego pamięć po traumie często nie przypomina uporządkowanej opowieści.
Jedne szczegóły pozostają bardzo wyraźne.
Innych osoba nie pamięta.
Niektóre wracają dopiero po miesiącach.
Czasem trudno odtworzyć kolejność wydarzeń.
To nie musi oznaczać kłamstwa.
To może być naturalna konsekwencja działania mózgu pod wpływem przewlekłego stresu.
Dlaczego ktoś wycofuje zeznania?
Bo nadal się boi.
Bo jest zależny finansowo.
Bo martwi się o dzieci.
Bo sprawca obiecał zmianę.
Bo rodzina mówi: „Nie przesadzaj.”
Bo usłyszał: „Nikt ci nie uwierzy.”
A czasami dlatego, że jest zwyczajnie wyczerpany.
Ludzie często wyobrażają sobie, że odejście od sprawcy jest jedną decyzją.
W rzeczywistości bywa procesem trwającym miesiące lub lata.
A dzieci?
Dzieci mają jeszcze trudniej.
Potrafią opowiadać o czymś bardzo bolesnym, a chwilę później śmiać się podczas zabawy.
Mogą kochać rodzica, którego jednocześnie się boją.
Mogą bronić osoby, która je krzywdzi.
To nie oznacza, że przemoc się nie wydarzyła.
To oznacza, że świat dziecka jest znacznie bardziej skomplikowany niż prosty podział na "dobrych" i "złych".
A co z wiarygodnością?
To bardzo ważne pytanie.
W psychologii sądowej nikt nie powinien opierać się wyłącznie na jednym zachowaniu, jednym zdaniu czy jednej emocji.
To, że osoba po traumie nie pamięta wszystkich szczegółów, płacze, nie płacze, wycofuje się, wraca do sprawcy czy zmienia kolejność wydarzeń, samo w sobie nie przesądza ani o prawdziwości, ani o nieprawdziwości jej relacji.
Każda sprawa wymaga spokojnej, rzetelnej i indywidualnej oceny.
Dlatego psycholog nie odpowiada na pytanie:
„Czy ja wierzę?”
Najpierw zadaje sobie inne pytania.
Co mogło wpłynąć na sposób zapamiętania tych wydarzeń?
Jak działał stres?
Jakie mechanizmy obronne mogły się pojawić?
Czy zachowanie tej osoby jest spójne z tym, co wiemy o funkcjonowaniu człowieka po traumie?
Dopiero wtedy można próbować zrozumieć całość.
My, koty, wiemy jedno.
Najłatwiej jest oceniać człowieka z bezpiecznej odległości.
Znacznie trudniej spróbować zrozumieć, co dzieje się w głowie osoby, która przez długi czas żyła w strachu.
Dlatego, zanim zadamy pytanie:
„Dlaczego wcześniej nic nie powiedziała?”
warto czasem zapytać:
„Co sprawiło, że przez tak długi czas nie czuła się bezpiecznie, żeby o tym powiedzieć?”
Czasami właśnie od takiego pytania zaczyna się czyjeś zdrowienie.
🐾 Pozdrawiają koty ze Spokojnej Przestrzeni.
Nasza Pani mówi, że zrozumienie nie polega na tym, by od razu wydać wyrok. Polega na tym, by najpierw wysłuchać człowieka z uważnością i wiedzą o tym, jak trauma wpływa na pamięć, emocje i zachowanie.

Adres
ul. Skłodowskiej
35-036 Rzeszów
Kontakt
+48 883 772 889
fomar@interia.pl